Publikacje

Ucieczka zdolnych – 7 grzechów głównych [Artykuł]

Najzdolniejsza młodzież wyjeżdża i bez wątpienia mamy z tym problem. Według Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, 46% młodych Polaków deklaruje emigrację po zakończeniu studiów. Powody wyjazdów są prozaiczne: lepsze warunki życia i wyższe zarobki za granicą. W naszym regionie dochodzi do tego migracja do atrakcyjniejszych ośrodków w kraju. Dla branż kreatywnych i ICT odpływ zdolnych i kreatywnych osób to podstawowa bariera rozwoju, stąd coraz więcej rodzimych innowacyjnych firm myśli o wyprowadzce, jak również niewiele z nich chce tu inwestować. Ucieczka młodych stała się palącym problemem największych miast województwa zachodniopomorskiego.
1
2
3
4
Klaster Przemysłów Kreatywnych wywołał społeczną dyskusję na temat „drenażu mózgów” i odpływu najzdolniejszych z regionu. W dniu 1 lipca 2015 r. miało miejsce Izbowe Śniadanie Biznesowe, podczas którego wiceprezydent Szczecina Pan Michał Przepiera, przedstawiciele biznesu, studenci oraz środowiska akademickie po raz pierwszy w tak szerokim gronie podjęli ten ważny temat. Wydawałoby się, że mamy w regionie wszelkie atuty, by raczej przyciągać młodych, niż zniechęcać. Dobiega koniec wielkich inwestycji, mających istotny wpływ na poziom życia mieszkańców i wydaje się, że jest tu tak dobrze, jak jeszcze nigdy nie było, a jednak młodzi ciągle wyjeżdżają robić karierę gdzie indziej. Coś tu wyraźnie nie gra i pilnie trzeba coś z tym zrobić.
Podsumowując to spotkanie, należy dobitnie stwierdzić, że problem dotyczy dziś całej gospodarki regionu i jego przyszłości. Zamiast go lekceważyć i zżymać się na „dzisiejszą młodzież”, trzeba zrozumieć jej aspiracje i marzenia, jak również uderzyć się w pierś: przez wiele lat udawaliśmy, że problem nie istnieje. Podsumowując spotkanie, można zdefiniować siedem uchybień, siedem grzechów, którymi nikt do tej pory się nie zajął:
 
1. Zaniedbanie
Dyskusja się toczy, a pociągi z absolwentami odjeżdżają. Za nami debaty, spotkania, konferencje i niezliczone projekty unijne aktywizujące młodzież i absolwentów. Najwyraźniej nie o rozmowy tu chodziło. Przez kilka ostatnich lat nie byliśmy w stanie zbadać problemu, zakończyć rozmów wnioskami oraz wdrożyć konkretnych rozwiązań, w odróżnieniu od innych miast w Polsce, które prowadzą szerokie i kompleksowe programy rekrutacyjne. Ściągają one do siebie najzdolniejszych i to głównie z tych ośrodków, które się zagapiły lub są pochłonięte innymi sprawami, niż budowanie kapitału społecznego. Z pewnością zbadanie skali zjawiska w oparciu o głosy wielu branż i środowisk, byłoby pierwszym i niezbędnym krokiem, by rozpocząć jakiekolwiek działania naprawcze. 
 
2. Prestiż na pokaz
Poszukując inwestorów zewnętrznych i wielkiego biznesu, wiele zachodniopomorskich miast wdrożyło strategie marketingowe i zbudowało własne marki. Większość podejmowanych działań nie skupiła się jednak na wizerunku wewnętrznym, czyli na postrzeganiu atrakcyjności miasta przez samych mieszkańców, a w szczególności przez młodych na starcie w dorosłe życie. Napinanie muskułów i konkursy piękności w walce o inwestorów trwają zatem w najlepsze, a młodzi widzą i wiedzą swoje od starszych kolegów, od rodziny… i od tych co wyjechali. Młodzi mieszkańcy są spragnieni są ekonomicznych sukcesów i nawet jeśli one są, to mało kto o nich słyszy. W efekcie, brak poczucia odniesionego sukcesu sprawia, że wymagający i świadomi współczesnej technologii, uciekają i szukają pracy w Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie. Tam okazuje się, że też nie jest lekko, ale jest prestiż i właśnie o prestiż powinniśmy wspólnie zawalczyć. 
 
3. Ignorancja
Posiadając wszystkie elementy układanki: aktywne samorządy przedsiębiorców, duże, nobliwe uczelnie oraz sprawną władzę samorządową, nie podejmujemy wspólnie tematu ucieczki uzdolnionej młodzieży. Działamy oddzielnie i w przeświadczeniu, że każdy rozumie młodych najlepiej, bo po swojemu. Tymczasem problemy, które trapią młodych pozostają nierozwiązane: wielu zdolnych studentów, choćby nawet chciało, nie ma systemowej możliwości godzenia pracy zawodowej i studiów, co ułatwiłoby im zdobywanie kompetencji i rozwijanie kariery w regionie. Staże i praktyki są krótkie oraz dla nielicznych, więc ciężko oczekiwać, że studenci staną się po nich poszukiwanymi specjalistami. Uczelnie rzadko włączają przedsiębiorców do swoich rad programowych, ponieważ wolą uczyć tego, co odpowiada ich możliwościom dydaktycznym, a nie tego, co jest potrzebne na zachodniopomorskim rynku pracy. Biznes nie ma ochoty przyjmować do siebie stażystów, ponieważ trzeba im poświecić dużo czasu i energii. W efekcie młodzi zostają ze swoimi problemami sami: głodowe wynagrodzenia na życiowym starcie, niepewność i zagubienie w twardym świecie profesjonalistów, a jednocześnie towarzyszy im przeświadczenie o braku perspektyw w najbliższej przyszłości.
Czy w świetle tych faktów, ciągle dziwi nas ucieczka najzdolniejszych do innych ośrodków? Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, na jednym z portali internetowych wspomniał, że „młode pokolenie zostało wyrolowane” przez obietnice, nadzieję stale dawaną przez rodziców, a następnie przez edukację, dotyczącą imperatywu studiowania, które miało być gwarantem finansowego i życiowego sukcesu. Ale nie jest. Podczas Izbowego Śniadania pojawiła się propozycja wspólnego zajęcia się tą problematyką. Przedstawiciele Klastra Przemysłów Kreatywnych zaproponowali utworzenie ciała doradczego złożonego z przedsiębiorców, przedstawicieli samorządów, uczelni i delegacji studentów, które opracowywałoby rozwiązania korzystne dla młodych, które byłyby natychmiastowo wdrażane dostępnymi środkami.
 
4. Obojętność
Powodem exodusu kreatywnych jest także niedostateczna ilość inicjatyw w mieście i regionie, które odpowiadałyby ich aspiracjom zawodowym, gromadziłyby i prezentowały szerszej publiczności ich pomysły i talenty. Jedną z nich są Targi Przemysłów Kreatywnych organizowane każdego roku przez Klaster Przemysłów Kreatywnych, podczas których studenci i młodzi artyści mają możliwość na bezpośrednią i bezpłatną ekspozycję swoich prac zarówno przedsiębiorcom  jak i łowcom talentów. Z uwagi na to, że ta impreza nie doczekała się w tym roku żadnego wsparcia od władz, należałoby zapytać, czy widzimy jako region sens rozwijania współpracy biznesu, uczelni, sztuki i kultury z udziałem młodego pokolenia? Od tego trzeba byłoby zacząć.
 
5. Niecierpliwość
Tempo współczesnego biznesu narzuca nam proste rozwiązania: jak najtaniej i jak najszybciej do celu. Młodzi stają się niecierpliwi, ponieważ potrzebują szybko zdobyć stabilną i dobrze płatną pracę, dzięki której stać ich będzie na uroki życia. Pracodawcy nie mają cierpliwości, by utrzymywać na etatach niedoświadczonych, ogólnie wykształconych absolwentów, ponieważ sami konkurują na twardym, wyspecjalizowanym rynku, gdzie wciąż rodzi się potrzeba angażowania do pracy ekspertów i branżystów. W rezultacie te oczekiwania kompletnie się mijają. Niestety nie ma drogi na skróty. Niedobór specjalistów w wąskich specjalizacjach winduje cenę ich pracy oraz „podkupowanie” między konkurentami. Brak dopływu świeżej krwi zamienia wiele branż w hermetycznie zamknięte naczynia, w ramach których rotują wciąż ci sami fachowcy, którzy życzą sobie za swoją wiedzę coraz wyższe stawki. W sieci od pewnego czasu krąży określenie młodych Polaków, jako pokolenia „zwieszonych głów” uciszanego przez tych, co przeżyli komunę i okupację, pokolenia, które liczy i czeka na lepsze czasy – bez śmieciowych form zatrudnienia, bez łamania prawa pracy oraz pracy „na czarno”. Dlatego ta chęć szybkiego uwolnienia się spod skrzydeł rodziców i dotarcia do pewniejszej przyszłości nasila się z każdym dniem. Jednocześnie rośnie frustracja, ponieważ młodzi po wielu poszukiwaniach miejsca dla siebie, nie widzą szansy na odcięcie się od miana „najsłabszego ogniwa” w przedsiębiorstwie. Pewną ulgę przyniosłyby tu programy stypendialne i stażowe, które są świetnym punktem startu dla młodych kreatywnych. Oferują je m.in.: Akademickie Biura Karier działające przy każdej uczelni oraz instytucje europejskie.
 
6. Pasywność
Wydarzenia gospodarcze, celowane inicjatywy przedsiębiorców oraz władz skierowane do młodego pokolenia mogłyby być naszym wielkim projektem i atutem w rozgrywce o młode głowy z pokolenia Y. One doskonale czują brak pomysłu, wizji, nieszczerość intencji i przedmiotowe traktowanie. Tam, gdzie jest „ściema”, jest poczucie stagnacji i nudy. Nadchodzi czas na ewakuację do miejsc, które będą bardziej „trendy”. Warto pamiętać, że dziś młodzi ludzie rozwijając się, szukają perspektyw nie przywiązując się do miejsca zamieszkania, a ci najzdolniejsi bardzo szybko określają swoje plany na przyszłość. Dlatego im szybciej zaczniemy działać, tym lepiej.
Wiedzą jak to robić w Łodzi – mieście z wielką historią przemysłu włókienniczego i Szkołą Filmową kształcącą znanych artystów. Rozpowszechniono tam program „Młodzi w Łodzi”, który zachęca najzdolniejszą młodzież do wiązania swojej przyszłości z miastem. Co istotne – pomysłodawcą jest Biuro Obsługi Inwestora Urzędu Miasta, z którym współpracują uczelnie oraz 100 wiodących przedsiębiorstw. Kiedy zbadano problem, niezwłocznie rozpoczęto organizację programów stażowych i stypendialnych, portali praktyk, bezpłatnych szkoleń, konkursów dla młodych przedsiębiorczych, którzy np.: wizytują i szkolą się w firmach, otrzymują dofinansowanie na dodatkową naukę. Działania nie są daremne, ponieważ projekt jest bardzo rozpoznawalny. Według badań z 2014 roku, „98% spośród osób, które słyszały o jakiejkolwiek akcji skierowanej do młodych ludzi spontanicznie wskazuje program „Młodzi w Łodzi” jako przykład tego typu działania”. Działalność warta powielenia, sprawdzona i rzetelna pokazuje jak owocna może być współpraca i w jaki sposób walczy się z metropolią warszawską, która tradycyjnie przyciąga najzdolniejszych z całego kraju.
 
7. Upokorzenie
W korporacjach niezbyt głośno mówi się o zjawisku tzw. szklanego sufitu – blokadzie, utrudniającej młodszym pracownikom awans. Starsi pracownicy w obawie o swoje stanowiska, dyskwalifikują zdolnych, którzy ze względu na swój talent mogliby zająć ich miejsce. Młodzi świadomi braku możliwości rozwoju ścieżki kariery, rezygnują z miejsca pracy, a po natrafieniu na wiele takich przeszkód w jednym mieście, decydują się na zmianę miejsca zamieszkania. Nie bez powodu Stefan Skarżyński z Radia Zet na jednym z portali internetowych pisze, że bycie dwudziestoparolatkiem w Polsce 2015 to doświadczenie upokarzające. 
Takie sytuacje, jak szklany sufit często mają miejsce bez wiedzy samego dyrektora czy prezesa, który nie widzi bezpośredniej pracy młodego, a jedynie opiera się na rzekomo obiektywnej relacji swojego współpracownika odpowiedzialnego za zatrudnienie danej osoby. Dlatego tak bardzo istotne jest określenie ścieżki kariery każdego pracownika, drogi awansu oraz ewentualnej degradacji. To także sygnał dla prezesów i dyrektorów, by wnikliwie monitorowali pracę podległych zespołów ludzkich.
 
Pełznący kryzys
Kryzysy, które nadchodzą z dnia na dzień, uderzeniowo, motywują do wspólnego działania i wszyscy koncentrują się na ich rozwiązaniu. Najgorszym kryzysem, który może się wydarzyć, jest ten, który przychodzi powoli, małymi etapami. Pozwala on przyzwyczajać się do niekorzystnych warunków i z czasem coraz bardziej je… akceptować. Tak jak my dziś niefrasobliwie pozwalamy na odpływ młodych i zdolnych, co może się okrutnie zemścić na nas w nadchodzących latach. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematem ucieczki zdolnych do kontaktu z Klastrem Przemysłów Kreatywnych przy Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie. 
 
 
Komentarze:
prof. dr hab. Kamil Kuskowski
Dziekan Wydziału Malarstwa i Nowych Mediów
Akademia Sztuki w Szczecinie
Jestem przekonany, że tendencja dotycząca wyjazdu młodych kreatywnych ludzi ze Szczecina, czy też województwa zachodniopomorskiego jest procesem, który można zatrzymać. Miasta takie jak Łódź, Wrocław, Lublin już od dawna dbają o swoich najzdolniejszych absolwentów, poprzez programy, które tworzą warunki dające perspektywy dla rozwoju potencjału ludzi kreatywnych. 
Zbyt wieloma, jeśli chodzi o takie inicjatywy, nie może pochwalić się w tej chwili Szczecin, a my na Akademii Sztuki kształcimy naprawdę zdolnych studentów, przyszłych artystów, pracowników sektorów kreatywnych, którzy zaraz po studiach, jeżeli nie będą mieli stworzonych odpowiednich warunków, opuszczą to miasto, wyjadą tam gdzie będą mogli się realizować. Ale trzeba też pamiętać, że nie wszystko zrobi za nas Miasto czy Urząd Marszałkowski, sami musimy podejmować inicjatywy i przekonywać do nich decydentów, które w przyszłości będą procentować w postaci zmiany wizerunku Szczecina i regionu.  Dlatego  m.in postanowiliśmy uruchomić Centrum Przemysłów Kreatywnych, czy realizować politykę kulturalną poprzez uruchamianie np. Galerii Zona Sztuki Aktualnej, Festiwalu Sztuki Obrazu i Dźwięku Młode Wilki, Projektu Medialny Stan Wyjątkowy realizowanego w oparciu o współpracę z zagranicznymi partnerami. Prowadzimy przemyślaną politykę kadrową ściągając do Szczecina wybitnych artystów i specjalistów, którzy nie tylko przyjeżdżają, by uczyć naszych studentów, ale też fizycznie przeprowadzili się do Szczecina. Ogromną szansę upatruję w kompleksowej rewitalizacji Śródmieścia czy Łasztowni z wdrażaniem programów dających możliwość wynajęcia pracownii artystycznych na przystępnych warunkach, czy lokali na działalność usługową na przystępnych cenach tak, jak robi się to we wspominanej już Łodzi m.in. projekty: Art Inkubator czy Piotrkowska Off. Na całym świecie już od lat inwestuje się w sektory kreatywne i daje to naprawdę rewelacyjne efekty w postaci niezwykle dynamicznego rozwoju miast, w których takie decyzje podjęto.
 
Zbigniew Skarul
Prezes Agencji Marketingowej
Oskar Wegner
Proces odpływu młodych i zdolnych do innych, większych miast będzie trwał i nie da się go całkowicie powstrzymać. Mimo wszystko trzeba czynić starania, aby skala tego procesu   była jak najmniejsza. Młodzi potrzebują miejsca, z którym mogliby się identyfikować – wspólne spędzanie czasu jest bardzo ważną częścią ich życia. Niestety, w Szczecinie takiego centralnego obszaru, w którym młodzi ludzie mogliby się chętnie gromadzić brakuje. Ma to negatywny wpływ na wizerunek miasta – bez ładu przestrzennego, bez dynamiki, bez perspektyw, bez prestiżu. Działania, które mogłyby realnie zachęcić młodych kreatywnych ludzi do pozostania w Szczecinie powinny chyba koncentrować się wokół poszukiwań własnej miejskiej tożsamości. Na ściganie się – bezpośrednią konfrontację – z Warszawą, Wrocławiem czy Poznaniem jest już chyba za późno. Trzeba raczej starać się jakoś wyróżnić np. tworzyć unikalne kierunki studiów, zbudować futurystyczny kampus akademicki, zainwestować w studencki ośrodek sportowo – rekreacyjny z prawdziwego zdarzenia (najlepiej związane z modnymi i popularnymi sportami wodnymi jak choćby kitesurfing). Warto pomyśleć jak wykorzystać nasze naturalne atuty: akweny wodne, puszcze, lasy, bliskość do morza, łatwy dojazd do Berlina, brak korków… Jeśli chce się mieć w mieście kreatywnych ludzi, z pewnością należy wykazać się kreatywnością. Na razie młodzi ludzie jej tu nie widzą!
Reklamy

Kategorie: Publikacje