Publikacje

Rozmowa Szczecin Biznes: o Kaskadzie, o przetargach i o piwie ;)

Rozmowa Szczecin Biznes - 21.09.2011 r.

Rozmowa Szczecin Biznes - 21.09.2011 r.

Źródło:  http://www.szczecinbiznes.pl/top_news/1271-Rozmowa_Szczecinbiznespl.html

Rozmowa Szczecinbiznes.pl

2011-09-22 14:24:39 |

Niniejsza rozmowa jest kolejną z cyklu spotkań z ludźmi biznesu, z którymi rozmawiamy o aktualnych wydarzeniach, trendach i zjawiskach w Szczecinie, regionie, w Polsce i na świecie. Jako portal dla biznesu i o biznesie chcemy pokazać opinie ludzi, którzy tworzą gospodarkę Pomorza Zachodniego.

Tym razem naszymi gośćmi są Maciej Borowy, właściciel agencji reklamowej Butterfly i sklepu z gadżetami reklamowymi Promoshop i Dariusz Jędrzejewski, prezes Turzyn sp. z o. o., która wybudowała i zarządza Galerią Handlową Turzyn.

Szczecinbiznes.pl: Co słychać w Panów firmach?

Maciej Borowy: Wrzesień to prawdziwa  kulminacja  w branży reklamowej – po rozruchu noworocznym i marazmie wakacyjnym zaczyna się dla nas okres żniw, który trwa mniej więcej do listopada. W tym czasie odbywają się wszystkie  się wszystkie możliwe targi, eventy, akcje promocyjne. Już to odczuwamy, mamy bardzo dużo zapytań ofertowych i zleceń. Czyli czeka nas sporo pracy.

Dariusz Jędrzejewski: Chyba podobnie jak całe miasto, w napięciu oczekujemy na otwarcie dużego gracza na rynku, czyli Kaskady. Mam wrażenie, że całe miasto jakby zamarło i czeka, co będzie dalej. Odczuwamy kryzys, jak we wszystkich branżach, ale kupcy są twardymi ludźmi, więc walczymy. Jednym z ważniejszych wydarzeń w ostatnim czasie była wizyta Magdy Gessler, która przyciągnęła do nas wielu mieszkańców Szczecina.  Planujemy częściej organizować  tego typu imprezy, to bardzo dobra forma promocji.

Wywołał pan temat Kaskady, która zostanie otwarta już za tydzień. Jaka jest panów opinia na temat tej inwestycji?

Dariusz Jędrzejewski: Oczywiście, tak jak wszyscy, czekamy na otwarcie największego obiektu tego typu w Szczecinie. Jeśli chodzi o ewentualne obawy co do konkurencji, to my jednak działamy na trochę innym poziomie cenowym i jesteśmy nastawieni na nieco innego klienta. Dlatego bezpośredniej konkurencji się nie obawiamy, inaczej niż sieciowe centra handlowe. Wiemy, że będzie to dosyć drogi obiekt. Ale robimy swoje. Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy otwierał się Carrefour – na początku widzieliśmy przejście tam klientów, ale dosyć szybko zaczęli oni do nas wracać.

Maciej Borowy: Mogę na ten temat spojrzeć z dwóch stron. Jako konsument, który bardzo chętnie  wybierze się tam na zakupy i na kawę i jako ekonomista, który jednak ma pewne wątpliwości. Postrzegam bowiem takie centra handlowe, stawiane przez podmioty spoza miasta, sprzedające marki spoza miasta, jako dren, który odprowadza gotówkę szczecinian poza region. W przeciwieństwie np. do Turzynu właśnie, który stworzyli lokalni kupcy.  Oczywiście cieszy oczy piękny obiekt w mieście ale z punktu widzenia finansów, to jest po prostu dren, który odprowadzi pieniądze.

Jeśli mówimy o Turzynie, to wrócę do pytań, jakie zadawali uczestnicy naszych poprzednich rozmów – jak sobie radzicie? Dochodzą nas głosy o małej frekwencji w Galerii Turzyn.

Dariusz Jędrzejewski: Dla nas przejście z targowiska do nowoczesnego obiektu to bardzo duża przemiana. Nie zawsze jest to łatwe dla klientów i dla właścicieli, którzy muszą się odnaleźć w nowej rzeczywistości, a nie zawsze potrafią. Nigdy nie chcieliśmy być drugim Galaxy. Chcemy być obiektem średniej klasy. Może ci, którzy spodziewali się drugiego Galaxy są rozczarowani, ale klienci znający nas z czasów targowiska są bardzo zadowoleni. Oni z nami pozostali.  Teraz musimy przekonać do siebie klientów z grubszym portfelem. Tu widzimy problem. Zewnętrzni najemcy spodziewali się od razu takich klientów, ale my wiemy że trzeba ich sobie wypracować. Oczywiście w handlu zawsze mogłoby być lepiej, ale czasy są trudne i trzeba sobie radzić.

Maciej Borowy: Ja byłem przekonany, że Turzyn zyska dzięki synergii z Carrefourem, że ludzie, którzy już przyjadą w to miejsce, będą odwiedzać oba sklepy.

Dariusz Jędrzejewski: Klientów na pewno jest więcej niż na targowisku, ale też jest więcej punktów handlowych. My się też spodziewamy tego efektu i czekamy na niego. Złożyliśmy nawet propozycję połączenia pięter pomiędzy naszymi obiektami, żeby klienci mogli przechodzić. Czekamy na odpowiedź. Jesteśmy otwarci na współpracę z sąsiadami, bo tylko to pozwoli nam konkurować  z nowymi obiektami.

W piątek rozpocznie się budowa kolejnego dużego budynku w Szczecinie – Hanza Tower – 25-piętrowego biurowca firmy JW Construction. Czy waszym zdaniem zmieni on krajobraz miasta w sensie dosłownym i biznesowym?

Maciej Borowy: Znowu mam mieszane uczucia. Świetnie że nam przybędzie w mieście nowoczesny budynek. Może to zaczątek szczecińskiego City…

Widzę ironiczny uśmiech na pana twarzy…

Maciej Borowy:  W każdym razie lepsze to niż Dana. Zatem jeżeli są najemcy na te biura, to świetnie. Ale jeżeli budujemy wydmuszkę, która dopiero będzie szukała  klientów, to się niepokoję. Bo mamy jeszcze w Szczecinie trochę pustych biur. Jeśli chodzi o samą architekturę, to wolałbym w Szczecinie bardziej klimatyczne centrum z zaułkami niż drapacze chmur. Mam nadzieję, że ten budynek to nie tylko pomnik ego właścicieli albo włodarzy miasta.

Dariusz Jędrzejewski: Należy się cieszyć z każdej inwestycji, choć wątpliwości pana Macieja są słuszne. Ale skoro nie ma już u nas praktycznie przemysłu, to może rzeczywiście trzeba inwestować w usługi, biura i turystykę.

Maciej Borowy: Obawiam się tylko, że za kilka lat nasze centrum będzie wyglądało, jakby ktoś rozrzucił po nim puzzle z różnych układanek: ślady luksusu powkładane w szare, brudne i obdrapane kamienice. Może zamiast  tych 25 pięter lepiej byłoby zrewitalizować centrum.

Dariusz Jędrzejewski: W wielu miastach tak jest – widać ten ogromny kontrast miedzy szklanymi domami i slumsami.
Maciej Borowy: Co do potencjalnych najemców, to zastanawiam się jeszcze,  czy przypadkiem nie skończyły się już czasy inwestowania w Europie Wschodniej? Czy dzisiaj inwestorzy nie idą już dalej: do Indii, Afryki Północnej, gdzie jest jeszcze taniej. To tam lokuje się dzisiaj takie biznesy jak call center.

W Szczecinie realizowanych jest wiele inwestycji miejskich, które wiążą się z procedurami przetargowymi. Chciałbym panów zapytać, jako organizatora i startującego w przetargach, o problemy z tym związane.

Dariusz Jędrzejewski: W ustawie o zamówieniach publicznych na pewno mankamentem cały czas jest to, że podstawowym warunkiem wyboru oferty cały czas jest najniższa cena. Podczas realizacji naszej inwestycji (budowa galerii handlowej Turzyn – red.), od razu odrzuciliśmy najniższą i najwyższą ofertę. Dopiero kolejne braliśmy bardzo poważnie pod uwagę, bo stwierdziliśmy ze jeśli pójdziemy tylko w kierunku ceny, może być nieciekawie.

Maciej Borowy: My startujemy w kilkudziesięciu przetargach rocznie, organizowanych przez instytucje publiczne. Problem jest taki, że jeżeli zamawiający decyduje się na najniższą cenę, musi perfekcyjnie opisać przedmiot zamówienia. Wtedy wysyła sygnał, że wie czego chce i że szuka tylko najtańszego wykonawcy.  Tymczasem u nas często pozostaje niedopowiedzenie. Wiem czego chcę, ale nie do końca potrafię to opisać i taka informacja jest wysyłana na rynek. To prowadzi do patologii wśród wykonawców, którzy bazują na indywidualnej interpretacji takiego opisu, po to żeby wygrać przetarg najniższą ceną.

Dariusz Jędrzejewski: My akurat byliśmy po drugiej stronie – opracowywaliśmy zapytanie ofertowe, stąd wiem, że jest trudno precyzyjnie określić wszystko. Dążyliśmy do tego, ale są dwa spojrzenia: z jednej strony doprecyzowanie wiąże ręce w trakcie budowy, z drugiej strony, jeśli nie doprecyzujemy, mamy margines na poprawki czy zmianę koncepcji, ale to się wiąże ze zmianą kosztów i aneksowaniem umowy. Trudno jest to wypośrodkować.

Maciej Borowy: Doskonale to rozumiem, że urząd robi setki przetargów na najróżniejsze rzeczy i usługi. Tak naprawdę trzeba oddzielić biura, które układają specyfikacje i biuro ds. zamówień publicznych, które przeprowadza przetarg formalnie. W tych drugich pracują bardzo dobrzy fachowcy i pod tym względem nie mam zarzutów. Natomiast osoby układające specyfikacje w biurach merytorycznych często są bardzo słabo przygotowane. Zdarza się, że bazują na opisach znalezionych w internecie, które są nieprecyzyjne. Potem te błędy są powielane. Nie ma praktycznie przetargu, w którym nie byłoby jakiegoś błędu w opisie przedmiotu zamówienia. Chcielibyśmy im pomóc, ale to by nas wykluczało z takiego  postępowania. Stąd nasza rozterka – czy pomagać im, narażając się na poważne konsekwencje prawne, czy nastawić się na wygrywanie i oferować najtańszy produkt?

Ale czy świadomość tego, że najniższa cena jako jedyne kryterium nie sprawdza się nie przemija?

Maciej Borowy: Kryterium oceny jakości i estetyki brane jest pod uwage w przypadku produktów luksusowych. W przypadku zamówień masowych Urzędy niestety boją się, że inne wybory niż oparte o kryterium cenowe, będą podważane. Sytuacja ta rodzi patologie. Kolejny raz rynek dostaje tylko jedną informację: ma być taniej! Tę sama informacje my przekazujemy naszym wykonawcom,  którzy tworzą nowy produkt tylko pod przetargi. Jest to produkt kategorii B, zaprojektowany tylko po to, żeby wygrać przetarg. Na przykład długopis z wkładem zapełnionym w jednej trzeciej. Przez to cały czas obniżamy jakość.

Ale w firmach prywatnych jest z tym chyba lepiej?

Maciej Borowy: Oczywiście, sektor prywatny rządzi się innymi wymaganiami. Im zależy na efekcie promocyjnym, skuteczności. Tutaj zachowywane są zdrowe parametry: jakość, estetyka, oryginalność i wpływ na sprzedaż.

Kolejny temat, o który chcę zapytać to usługi bankowe. Jesteśmy w okresie przejęć na rynku bankowym. Czy śledzicie ten temat i czym kierujecie się wybierając usługi bankowe?

Dariusz Jędrzejewski:  Myślę, że dla większości przedsiębiorców najważniejsza jest łatwość dostępu do środków, czyli procedury i podejście do klienta.  Jak się nazywa i do kogo należy bank – nie ma większego znaczenia. My zwracaliśmy uwagę, żeby był to bank bezpieczny i z łatwym dostępem do środków.

Maciej Borowy: Ja dorzucę jeszcze, że dla przedsiębiorców chyba ważna jest też stałość współpracy z danym bankiem, szczególnie ze względu na jakość obsługi i szybkość podejmowania przez  bank decyzji. Mam w tej chwili konto w jednym z banków od kilkunastu lat i wiele rzeczy mogę załatwić przez telefon. Próbowałem kilka razy z innymi bankami i spotkałem się z dużą nieufnością z ich strony.
Czym w takim razie banki byłyby w stanie was skusić?

Dariusz Jędrzejewski: Jesteśmy kuszeni co jakiś czas różnymi ofertami, ale te oferty nie różnią się tak bardzo między sobą. Ja sam od 20 lat działalności nie zmieniłem banku. Próbowałem w kilku, ale te oferty były podobne, a procedury, np. związane ze zgłoszeniami do urzędu skarbowego nowych numerów kont – skomplikowane. Nie opłacało się. Wiele banków bardzo nieufnie podchodzi do inwestorów, szczególnie ze względu na kryzys, ale nasz bank podszedł najbardziej rzeczowo do tematu naszej inwestycji. Inne wstrzymywały się z decyzjami.

Okazało się, że w kanadyjskim rankingu wolności gospodarczej awansowaliśmy na 53 miejsce z 65. Pół żartem pół serio zapytam: czy czujecie, że na przestrzeni ostatniego roku łatwiej prowadzi się wam interesy?

Dariusz Jędrzejewski: Ja powiem trochę przekornie, bo wiele osób mówiąc na przykład o rozpoczęciu działalności, narzeka, że to długo trwa itd. Oczywiście, na pewno niektóre sprawy można jeszcze uprościć, ale moim zdaniem to jest tylko wstęp. Utrzymać firmę i przetrwać – to jest istotne! Moim zdaniem warto uprościć system podatkowy. Tutaj widzę pole do popisu dla państwa. Natomiast moją wolność gospodarczą najbardziej ogranicza moja konkurencja.

Maciej Borowy: Ja w zasadzie nie czuje się ani szczególnie wolny od przepisów, ani zniewolony przez nie, może dlatego, ze jesteśmy małym przedsiębiorstwem i nie odczuwamy globalnych procesów, które mogłyby wpływać na tę wolność. Wydaje mi się, że ważne jest, że mamy europejski standard kodeksu cywilnego, co reguluje stosunki między podmiotami prywatnymi. To, co mnie zawsze szokuje to prawo zamówień publicznych, o którym rozmawialiśmy. Ustawa ta jest cały czas nowelizowana i to często z błędami, co niekorzystnie odczuwamy. Na pewno przejawem wolności byłoby rozluźnienie stosunków na linii urzędy – sektor prywatny.

Teraz porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. W Szczecinie zaczął działać pierwszy browar restauracyjny. Proszę o panów opinie na temat tego przedsięwzięcia z punktu widzenia biznesowego, ale i z punktu widzenia potencjalnych klientów.

Maciej Borowy: Uważam, że to fantastycznie, że mamy w końcu w Szczecinie tego rodzaju miejsce. W innych miastach podobne lokale funkcjonują już od dawna. Mam nadzieję że będzie to klimatyczne miejsce, w którym będzie można się zarówno spotkać z przyjaciółmi, jak i przeprowadzić spotkanie biznesowe. Życzę temu przedsięwzięciu jak najlepiej.

Dariusz Jędrzejewski: Jest to na pewno ciekawa propozycja. Na pewno się wybiorę. Pomysł super, ale jak każdy pomysł, musi się przyjąć na rynku.

Czy waszym zdaniem w mieście brakuje jakichś innych lokali, albo usług, które funkcjonują w innych miastach?

Maciej Borowy: Moim odkryciem z wyjazdu do Warszawy jest lokal „Przekąski-zakąski” – bardzo klimatyczne miejsce należące do pani Magdy Gessler, o której była wcześniej mowa. Do lokalu, gdzie goście stołują się na stojąco można wpaść na tzw. „lufę” i śledzika, kończąc spacer Krakowskim Przedmieściem. Dawno nie widziałem w żadnym lokalu takich tłumów.

Dariusz Jędrzejewski: Chciałbym bardzo, aby w Turzynie powstała restauracja typowo rybna, bo takich miejsc w Szczecinie ciągle brakuje.

Na koniec jak zwykle proszę o rekomendacje na najbliższy weekend.

Maciej Borowy: Na pewno odwiedzę Starą Komendę. A poza tym polecam wycieczkę z Warszewa w stronę Puszczy Bukowej: są tam piękne ścieżki rowerowe i dziewicze tereny.

Dariusz Jędrzejewski: Też wybiorę się do Starej Komendy, a poza tym zawsze rekomenduję odpoczynek na świeżym powietrzu. Sam chętnie odwiedzam Różankę i Głębokie.

Rozmawiał Michał Abkowicz
Współpraca i fot. KZ

Rozmowa odbyła się 21 września 2011 r. w Hotelu Focus w Szczecinie

Maciej Borowy - Butterfly
Maciej Borowy – Butterfly
Reklamy